5 kwietnia 2019

Co ja robię w Koluszkach?!

czyli podróż do miasta  krasnali.

Otóż, nasze bractwo blogowe  ( Ania, Hania, Danusia, Justynka, Ela, Ola, Marysia) kolejne już spotkanie,  tym razem na południu Polski uskutecznić postanowiło. 

Z  rana radośnie zasiadłyśmy z Justynką w szybkomknącym pociągu, z naszymi robótkami radośnie się rozłożywszy ... i już w Łodzi nasza  radosna podróż  się zakończyła... awarią!
Bo "ciężka maszyna zziajana zdyszana..." wzięła i zdechła na zapomnianej przez wszystkich maleńkiej stacyjce stanąwszy.

Opisać tego co się później działo nie sposób!
Istny festiwal dezinformacji i braku kompetencji  PKP pośród bezwładnie biegającego tłumu
o mało nas o zawał nie przyprawił ( kilka razy) szczególnie, że stację dalej czekała na nas równie zdenerwowana Ela.


 W każdym bądź razie, kiedy my jeździłyśmy bez sensu po Łodzi kolejnymi pociągami i zwiedzały kolejne stacje usiłując po drodze  Elę przejąć,  w międzyczasie nasz szybkomknący pociąg został naprawiony i "zziajany, zdyszany..." pomknął ku swemu przeznaczeniu (bez nas oczywiście )  a my wylądowałyśmy w Koluszkach...


Jedyny plus w tej całej historii jest taki, że z tych Koluszek nieszczęsnych  jechałyśmy 1-szą klasą,
ale to  tylko dlatego, że byłyśmy nieugięte w rozmowie z kierownikiem pociągu, który nam na
5-cio godzinną podróż początkowo jedynie podłogę w korytarzu  oferował.

***
 Miasto krasnali  wiosenną pogodą nas powitało co trochę skołatane nerwy ukoiło
 a radosne powitanie z niecierpliwie oczekującymi na dworcu koleżankami
resztki  "chmur" z głowy przegoniło!


***
Po czy gromadnie udałyśmy się do apartamentów gdzie  oczywiście najważniejszym i nieodzownym elementem każdego naszego blogowego spotkania jest 
stół!

Tu się wszystko dzieje! :)  Warsztatom nie było końca! 

A co się działo to skrupulatnie wyliczyła Ania:

** Urodziny Danusi
** Prezenty od Wszystkich dla Wszystkich 
** Warsztaty z haftu krzyżykowego pod czujnym okiem Marysi
** Warsztaty z techniki pergamano pod czujnym okiem Eli
** Warsztaty szydełkowe pod czujnym okiem Justynki

** Warsztaty z quillingu pod czujnym okiem naszego gościa specjalnego  - Mistrzyni quillingu w Polsce 




Ale też i nocny spacer  trzeba było uskutecznić  bo miasto studentów nigdy nie zasypia




Ostrów Tumski nocą zobaczyć i ciekawych historii o tym miejscu od przemiłego tubylca wysłuchać


 Panoramę Racławicką  koniecznie zanawiedzić 
z krasnalami koniecznie się przywitać

rejsem po Odrze się podelektować 

,

Niestety kiedy jest przyjemnie czas wartko płynie, więc

Obowiązkowy "rozchodniaczek" na koniec

Spacer po rynku


i dworcowe rozstania

 

w niecierpliwym oczekiwaniu na kolejne spotkanie, pozostając 


 a to za 200 dni dopiero! Oj będzie się dłużyć...


***
 Postscriptum

Tych pozytywnych fluidów i emocji towarzyszących naszym kolejnym blogowym spotkaniom słowami opisać  się nie daje. 
Tyle osób, tak różnych, zjednoczonych pod wspólną egidą...
Patrzę na tę naszą "Grupę pod Wezwaniem" i myślę sobie, że jest jeszcze nadzieja dla tego świata  :)



Postscriptum 2

Specjalne podziękowania dla Oli (córci naszej Anulki), która mieszka we Wrocławiu, będąc z miastem zaznajomiona uprzejmie za przewodnika nam robiła i grupę przez cały weekend pilotowała.
A jeszcze specjalnie na nasze spotkanie pyszne ciasto upiekła.


12 komentarzy:

  1. Ale miałyście ekstra. Tyle kreatywnych osób w jednym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale miałyście wyśmienicie ... aż żałuję, że mnie tam nie było. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie pokazane i opisane "COŚ" co tak naprawdę opisać się nie da, bo to trzeba przeżyć i z tego się najbardziej cieszę, że i ja tam byłam "miód i wino piłam" Dzięki Sąsiadko za wspaniałe Towarzystwo i wsparcie w różnych momentach (ach te Koluszki :-) Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia za krócej niż 200 dni, na sąsiedzkich warsztatach :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dorotko było cudnie, radośnie, twórczo, jednym słowem odlot totalny. Dziękuję za dziękuję w imieniu swoim i córci. Oby czas szybko nam zleciał do następnego spotkania.
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, jakie rewelacyjne spotkanie:) Aż Wam troszkę zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Ciebie czytać :) Ale miałyście fajnie. A ja miasto krasnali nawiedzę w poniedziałek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam pomysł, następny zlot w Koluszkach, ja nigdy nie byłam :-D
    Dzięki Dorotko za spotkanie, twórcze, radosne i pełne dobrej energii. Jest nadzieja dla tego świata, przynajmniej tego małego, naszego, tylko musimy ją dozować bo cholernie długo będziemy czekać na nową dostawę;-) Buziaki:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. W Koluszkach jak widać całkiem niezły popas był, ale dzięki mocom wszelakim, Manhattan zdobyty został, ku radości nas wszystkich. Relacja w stylu krótko i na temat, do tamtych dni moje myśli posłała, nadzieję na rychłe spotkanie budząc.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj te Koluszki i nasze pogaduszki,Co tu dużo mówić,takie opóźnienia i przygody wspomina się po czasie również miło i z uśmiechem na twarzy .Miejmy nadzieję ,że nasz kolejny wypad będzie również tak udany a kolej sprosta naszym wymaganiom.
    Dzięki Dorcia za wszystko,buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. Wroclove - po prosru! Byłam w październiku i będę wracać, gdy tylko czas pozwoli. Kocham to miasto :-)
    Wspaniałe spotkanie miałyście. Pozdrawiam wszystkich zakochanych we Wrocławiu :-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za wizytę i komentarz.