Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prymulki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prymulki. Pokaż wszystkie posty

21 marca 2017

Deseczki


Deseczki na "drewnianą" rocznicę ślubu... bo lubię taki  symbolizm :)



Kwiatki wykonane z grubszego kartonu Cansona. 
Dodatek naturalnego lnu podkreśla rustykalny klimat kartki.




Przepis na podobne kwiatki,  (te powyżej wykonuję tym samym sposobem)
znajdziecie  tutaj:





a sam moment wygniatania możecie zobaczyć:



Inspiracja dla 





28 marca 2015

Przepis na prymulki




  "Bierzemy czyste naczynie..."        / tak zaczyna się każdy przepis Naszej Babci ;-) /

    Widelec
    tak, taki zdezelowany ma być ;-)
    (takie narzędzia podejrzałam u PaNaKo)


    "Podroby"   2,5cm ,    zwykły brystol canson-a   120-200


     wersja dla wegetarian: od biedy może być "zielenina"


    zarówno "podroby" jak i "zieleninę"  myjemy ;-)

    i jedziemy:

Prymulki w zależności od fantazji robię 3 lub 4-płatkowe.
A środki mogą być w różnych kolorach - tak jak w naturze.

Sklejamy i wygniatamy długopisem od razu, kiedy karton jest jeszcze wilgotny, 
żeby odcisnęło się to ładne kółeczko w środku.

Wersja  "wegetariańska" jest bardzo podobna, nie ma jednak tego ładnego efektu zachodzenia płatków na siebie jak w przypadku sklejanych serduszek. Za to jest trochę szybsza w wykonaniu.

                                                     
Smacznego :-D

 


15 marca 2015

Zielono mi

i trochę chorobotwórczo... 

Przylazła jakaś łajza za moim mężem do domu...że niby koleżanka....myślę- napije się kawy i pójdzie.
Ale gdzie! Została na cały wekend!  I na dodatek zaciągnęła mojego chłopa do łóżka.
No żesz....!
A po wekendzie... oświadczyła, że posiedzi jeszcze tydzień. - "taka imprezka"! 
No żesz....!
Ale po tygodniu, chyba się znudziła moim mężem... i zaczęła mi robić jakieś awanse...
No żesz....!
Przegięła. Więc użyłam wszelkich środków perswazji co by ją z domu wykurzyć. 
Jeszcze nie do końca mi się to udało bo na razie siedzi przyczajona w kącie i łypie na mnie załzawionym okiem...
Pytacie jak się nazywa....jakoś....Grypa, czy inna Bakteria.... w sumie co za różnica, sucz jest i tyle!.


 A żeby udowodnić tej  łajzie, że jej zakusy nic a nic mnie nie ruszają, zakwitłam sobie parę pęczków prymulek. W najróżniejszych kolorach...jak to u prymulek   :-)

Dziś zaprezentuję te które wylądowały na marcowym zielonym wyzwaniu u Danutki.
Lubię zielony.
To podobno kolor nadziei.




Co pasuje do seledynowego?
Pojęcia nie mam.
A jak nie mam pojęcia to daję biały.

Bardzo lubię białe koszule i topy. I mam ich sporo. Nie dość, że elegancko to i głowić się nie trzeba bo do wszystkiego pasuje. ;-D

To idę zajrzeć do chrześniaka ;-)