6 listopada 2019

Tort!

bo....  "wszyscy lubią tort"... jak mawia klasyk  ( Shrek)

Ale ponieważ dosyć trudno jest wysłać tort to w akcji mój numer popisowy czyli zestaw urodzinowy.





 

Dla naszej Anulki z okazji bardzo okrągłych urodzin. 
Sto lat!  Sto lat!  I polewaj! ;)))





a w kwestii urodzin....
 chciałam się pochwalić ciągiem dalszym moich osobistych, co to już wprawdzie dawno przebrzmiały ale prezenta w czasie oktawy spłyneły i grzechem byłoby ich autorek nie docenić


 piękny popisowy cas-ik od Marysi



cudna kartka z przesłaniem i genialny kocio do mojej kolekcji
pracowitymi paluszkami Oli nanizany 
 



kolejne kocio misternie przez naszą Danusię pozwijany
co to w towarzystwie biedronek do stolicy zjechał  
 

 Dziękuję!

 I będzie tego świętowania. Za robotę trza się wziąć! ;)




wspomnienie lata z mojego RODos...
 

31 października 2019

Liście lecą z drzew

czyli wykonany na toruńskich warsztatach 
pod czujnym okiem naszej specjalistki od quilingu Eli 

liść 
 


posyłam na zabawę u naszej Anulki







A przy okazji pochwalę się 
takie oto misterne cudeńka wykonała dla wszystkich uczestniczek toruńskiego zlotu!





I niniejszym żegnam lato :(
Na moim RODos: ostatnia w tym sezonie...


28 października 2019

W mieście piernika

tym razem nasz blogowy Team "pod wezwaniem"  spotkać się postanowił.

I jak zwykle trudno ująć w słowa towarzyszące temu emocje i wrażenia opisać.
Było jak zawsze energetycznie, sympatycznie, twórczo, radośnie, wesoło, gwarno, smacznie i bezsennie ;)

Bo jak tu spać kiedy wydłużonego weekendu za mało, żeby wszystkie zaplanowane warsztaty uskutecznić, z każdym  porozmawiać, okolice pozwiedzać i zwyczajnie się sobą nacieszyć....

Prezentami się obdarowałyśmy
Dwa długie wieczory twórczo spędziłyśmy.
Toruński rynek na własnych nogach przemierzyłyśmy.

Domowe wiktuały na tę okoliczność pieczołowicie przygotowane z apetytem spałaszowałyśmy.
A rano żegnałyśmy się  rozpaczą ale też i z nadzieją na kolejne spotkanie, do którego już miesiące, dni i godziny odliczamy a które już skwapliwie na wiosnę zaplanowane zostało.


A zdjęcia  niech więc resztę historii opowiedzą.








zdjęcie i sytuacja do annałów przejdzie, 
jako, że mocno pochylić się musiałyśmy do tego zdjęcia pozując, 
zaintrygowana pani  zapytała czy się my się modliłyśmy...
No, poniekąd 
w końcu miasto ojca dyrektora ...       ;)))



a na resztę relacji zapraszam do uczestniczek tego eventu:

Justynka
Marysia
Ania
Hania
Ola
Danuśka
Ela





a ja toruńskie smaki powspominam :)
I do następnego  Kochane <3

15 października 2019

Marchewki jak konewki

czyli co zrobić z wiaderkiem frankensteinowatych marchewek...???

Ale najpierw coś dla ducha.  Pyzaty aniołek.






A wracając do marchewek...
Pomimo grasującej  bandy turkuciów podjadków ( dla ciekawych jak wygląda ten miniaturowy kret)
nasze resztki marchewek, które przetrwały czerwcowe susze i podziemne ataki nienażartej bandy, porosły nadzwyczaj dorodne.
Mam pół wiaderka wielgachnych marchewek!

Za to selery zapomniały zupełnie, że trzeba porosnąć w korzenie...  i mam miniaturki :)))



Tymczasem od przemiłej blogowej koleżanki z drugiego, południowego końca Polski, Ewci
 ( https://ewinkawkrainiepapieru.blogspot.com/) dostałam cały karton cebuli!


Ewciu bardo dziękuję! <3    Zastanawiam się ....kiedy ja to zjem!? ;)




A w międzyczasie kolejne urodziny świętowane


podziękowania za kartki i prezenty, które dostałam od 









Pozdrawiam ciepłojesiennie :)

29 września 2019

Paseczki

czyli deseczki
Bo deseczki to takie paseczki...  w sumie

czyli kota doprowadza mnie do szału!
Nie mogę spokojnie usiąść do komputera bo z szybkością światła pakuje mi się na kolana i żadne tłumaczenia i mówienie "nie" nie skutkuje...
Może ja za mało asertywna jestem?
Za to kota... aż za bardzo ;)


Do rzeczy, czyli do tych paseczków.
Bo takowe zaordynowała Ania we wrześniowej odsłonie swojej zabawy.
No to u mnie deseczki :)




Z palety:szarości udające sreberko z odrobiną niezbędnej na taką piękną okazję czerwieni. 
Zaburzyłam Ani niniejszym statystyki, bo na zabawę zgłoszono 30 prac,  tyle dni ma wrzesień.
Moja będzie 31-sza ;-P




i kolażyk dla Ani, nie zapomniałam ;)


***

a  Czerwone Wierchy czekają...


***

pozdrawiam słonecznikowo!
znaczy...słonecznie ;)

ostatni z mojego RODos...

22 września 2019

Czarna dziura!

czyli wiem gdzie zniknął wolny czas...
bo podobno co do czarnej dziury wpada to już z niej nie wypada...

I to jest odpowiedź na zadawane notorycznie ostatnimi czasy pytanie.
Ludzie pytają...to odpowiadam! ;)

Mam też jeszcze jedną tezę: lato jest stanowczo za krótkie!

Moja czarna dziura ma postać działki na RODos.
Na szczęście akurat ta "dziura" ma drugą przyjemną stronę. Właśnie taką:




 To lato było niezwykle pracowite dla mnie również w innych aspektach. 
Duże zmiany w pracy...nowy zakres obowiązków i nowe wyzwania...ostatnio wracam z pracy masakrycznie zmęczona :(

Ale pomiędzy tym wszystkim znajdowałam chwilę (a  raczej kradłam ze snu cenne godziny)  na kartkowanie i frywolitkowanie.

     Wzięłam udział w pięknej czapeczkowej akcji mojej sąsiadki zza miedzy i naszej blogowej koleżanki KlimJuu, która jadąc do równikowej Afryki, chciała ogrzać główki kilku marznącym Pigmejom.
Akcja odbiła się w naszym blogowym środowisku  tak szerokim echem, że Justynka zabrała do Afryki ogromną torbę czapeczek i kocyków (   286 czapeczek i 53 kocyki) wykonanych przez nasze blogowe koleżanki.

To niesamowite widzieć swoją czapeczkę na głowie małego Pigmeja, mieszkającego gdzieś w środku Czarnego Lądu! :). Aż żałuję, że robiłam ich tak mało!




coś tam w drodze do pracy się supłało...
uwielbiam ten moment kiedy pół autobusu szuka na podłodze mojego  szydełka! ;D


No i moje ukochane kartki.  O dziwo powstało ich w czasie tego zabieganego lata całkiem sporo! 



No i ( mimo, że tylko na chwilę) wpadłam w moje ukochane Tatry!
Niestety Zawrat nadal na mnie czeka... a byłam tak blisko! 



a teraz gotuję kolejny gar cukinii...

jakiś rosyjski przepis na "ikrę" z cukinii dorwałam i pakuję lato w słoiki.
To idę mieszać bo się lubi przypalać ;)