Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dożynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dożynki. Pokaż wszystkie posty

31 sierpnia 2015

O pewnej wsi

gdzie bunt podniosły świnki

- "My nie chcemy na szynki,
    chcemy iść na dożynki!"


A chodzi o wieś "Rudno, które przejść trudno", najdłuższą wieś / tzw, ulicznica ;-) / w woj. lubelskim - 7km.


Jedyna wieś w gminie, której mieszkańcy  na każde tam organizowane dożynki przygotowują piękne dekoracje przy domach.
 

Uwierzycie, że ludzie jeszcze mają takie zabytki!   Niezwykle stary warsztat tkacki i motowidła.


Nie brakuje także "kółek" czyli urządzeń do przędzenia nici czy maślniczek w których ubijano masło.

całkiem niedawno w takowej produkowałam osobiście masełko 




"Zaoszczędzę na ropie to zwiedzę Etiopię"

"...nowiuśkie koszuli! "

Tenże w poprzednie dożynki przy sieczkarni pracował sam...czyżby się ożenił był w międzyczasie... ?

Czysta ekologia przyświecała tegorocznym dożynkom 
które upłynęły pod znakiem "przydomowych oczyszczalni" 

"Od myszki do cesarza wszystko żyje z gospodarza" 
taki banerek zawisł na płocie sołtysa

  

a ten tu wręcz mnie uwiódł... :-P

No i nieodłączny element , dożynkowe wieńce. 
Są niezwykle pracochłonne, stąd też proceder ich robienia na zamówienie lub przerabiania starego.
 Rudeńskie gospodynie co roku plotą nowy wieniec.
I bez przesadnej skromności stwierdzam, że zwykle jest najpiękniejszy.

"kosynierzy" ;-)
Miejscowe gospodynie pitraszą lokalne specjały, którymi częstują podczas uroczystości.

i ja tam byłam miód i wino piłam :-)



Wstało wcześnie złote słonko i chmury rozgania
więc pogoda dzisiaj będzie od samego rana
coraz wyżej w górę idzie z uśmiechniętą twarzą
a gosposie pracowite już śniadanie warzą.

Po  śniadaniu idą w pole ludzie gromadami
będą sprzątać z pola zboże, ten nasz chleb kochany
Więc się wszyscy uwijają póki deszcz nie leje
bo w tym zbożu pokładają całą swą nadzieję.

Bo to żyto ta pszenica te ziarenka złote
są zapłatą za rok cały za chłopską robotę





***
a kto ciekawy jak było w poprzednie dożynki, zapraszam tu:
http://dorotamakota.blogspot.com/2014/08/nie-miaa-baba-kopotu.html 

***


A ja się tymczasem odmeldowuję i wybywam ładować nadwyrężone akumulatorki :-)

29 sierpnia 2014

nie miała baba kłopotu...

czyli opowieść o tym jak to "Rudno przejść trudno" 
a rzecz będzie o dożynkach. Dla ciekawych i cierpliwych ;-) Bo długo będzie.

A natchnęła mnie Jola, u której opatrzyłam tę babę. Siedzi sobie w ogrodzie i bije masło.
To dzieło rączek własnych Joli z bloga art-yolanda.blogspot.com. Uwierzycie? Niesamowite!
No i przypomniało mi się...
jak to parę lat temu w tytułowej wsi Rudno k. Radzynia Podlaskiego (wsi o tej nazwie jest 8) na ścianie wschodniej,  odbywały się dożynki. Wieś opętało szaleństwo. Dekorowania. Kiedy dowiedziałam się rano, że to epidemia na masową skalę, wsiadłam w samochód i przejechałam całą wieś dokumentując to gromadne szaleństwo :-). Nie tylko ja zresztą. Masa przejezdnych zatrzymywała sie po drodze i podziwiała powstałe instalacje. To raczej rzadki widok był na tej drodze krajowej.

Dokumentacja zajęła mi dobrą godzinę, bo też nie bez przyczyny tam powstało to powiedzenie, wieś położona wzdłuż drogi ( najdłuższa w województwie) ma ponad 7 km! 

Były to pierwsze na okolicę dożynki, gdzie tak pięknie i masowo robiono takie dekoracje. Następnego roku sąsiednia wieś również bardzo sie starała ale już nie dorównała Rudnianom, a później zwyczaj zaczął zamierać. 

Może za jakiś czas znowu będą w Rudnie dożynki i mieszkańcy znowu pochwalą się okolicy swoją kreatywnością :-)


     


A takie frykasy, przygotowane przez miejscowe gospodynie, były za free.




 



    

I ja tam byłam, miód i wino piłam, co mogłam, pomagałam, i tę relację spisałam. :-)

A  post dedykuję Adze, która zamiast się spokojnie kurować, dożynkami się martwi ( "-co ja pocznę")  ;-D