17 lipca 2018

..." w Polskę jedziemy drodzy panowie..."

czyli RODO.

A Rodo wygląda tak:    ;)
 

 czyli historia niezwykle udanego weekendu

Ponieważ ja zwykle wlokę się na końcu każdej wycieczki  to i ostatnia relację zdaję.

Razem z moją  sąsiadką  Justynką czyli KlimJu z bloga paperafterhours.blogspot.com
spędziłyśmy niezwykły weekend u naszej blogowej koleżanki  Oli z bloga papierolki.blogspot.com .

Google twierdzi, że dzieli nas 380 km!

Droga była długa ale dzięki "kierowniczym" zdolnościom Justynki bezpieczna i przyjemna.




U Oli doświadczyłyśmy słynnej wielkopolskiej gościnności, relaksowałyśmy się w jej klimatycznym ogrodzie a spod krzaczków zerkały na nas dziwne stworzenia ;)


a powtórki tej niezwykłej gościnności doświadczyłyśmy u jej sąsiadki,
 Marysi  z bloga stopchwilka.blogspot.com, autorki najlepszej tarty na świecie!




 Oczywiście nie mogło się obyć bez warsztatów. Był quiling i "kaziki"....
aż zastała nas noc ciemna  i głęboka idealna na "nocne polaków rozmowy.."


 
Niezwykłe osoby...niezwykłe spotkanie.... przecudne i energetyczne, pełne dobrych fluidów i emocji.
Koniecznie do powtórzenia! :)
Zdjęcie gdzie prezentujemy prezenty od Justynki (bransoletki frywolitkowe ) wystarczy za cały komentarz. :)

 Dziewczynki! 
Dziękuję za wszystko! I do zobaczenia




A wykonane na naszych wyjazdowych warsztatach kartki 
wędrują oczywiście na zabawę u  naszej Ani
 liftowałyśmy kartkę Ani


  oto mój lift:


a pod czujnym okiem Oli powstał taki CaS-ik, 
u mnie styl niespotykany  dlatego niektóre kafelki są "podniesione" bo ja myślę w 3D





6 lipca 2018

Makowe pola

uwielbiam :)

Szczególnie w połączeniu z chabrami i złotymi kłosami zbóż....
...sie rozmarzyłam... :)
Ale dawno nie widziałam takich widoczków...Chyba pora wybrać się na wieś... ;)

No to mojej roboty maczki w akcji!
Z najprawdziwszymi maleńkimi makóweczkami z ogródka Naszej Babci.


 Miłego weekendu!
A ja jadę szukać maczków. :D




29 czerwca 2018

Początek lata kalendarzowego

przyniósł nam zimę...
więc wykonana na Anulkowe wyzwanie  kartka z Mikołajem pasuje "jak ulał".

A quilingowałyśmy oczywiście z moją sąsiadką Klim Ju.
Jak dobrze mieć sąsiada... ;D


Myślicie, że to takie proste, łatwe i przyjemne?
Wykonanie tego małego quilingowego elementu zajęło nam 3,5h!
A i tak  swojemu pompony dorabiałam jeszcze następnego dnia...
Mimo, że miałyśmy do dyspozycji cudne urządzenie, elektryczny zwijak do tych papierków.
Na pewno brakuje nam jeszcze wprawy ...Ale będziemy się starać :)




wybrałyśmy: Mikołaj, biała baza, napis wieloczłonowy



a tu nasze somsiadowe bliźniaki :D

inspiracja zaczerpnięta z odmętów Piterestu



24 czerwca 2018

Widelcem robione...

Oczywiście że nie kartki a kwiatki! ;)
A jak się robi kwiatki widelcem możecie zobaczyć poniżej.



Przepis na podobne kwiatki "widelcem robione"tu
Kwiatki wprawdzie mają inny kształt ale metodologia  ta sama.


a tu filmik:



w ramach inspiracji dla     " I like challenges"

Pozdrawiam i życzę leniwej niedzieli ;D 

 

23 maja 2018

Złote Gody

najpiękniejsza rocznica jaką można sobie wyobrazić!
I taką niedawno obchodziliśmy w Rodzinie :)
Pięknie było!
A na tę okazję przygotowałam ( rzadki u mnie) exploding box z obowiązkową odrobiną złota.

Exploding box to nic innego jak 6 miniaturowych kartek, więc pole do popisu spore ;D.
Uważam, że są łatwe w przygotowaniu ale trudne w przechowywaniu. Z tego powodu, jako do bólu praktyczna baba, robię je rzadko i na specjalne okazje.












9 maja 2018

Lili


Kochani, jest sprawa!

chciałam Was poprosić o pomoc dla Lilianny, córci naszej blogowej koleżanki Reni Walczak.


Lilianna nie dostała w tym roku dofinansowania do leczenia na turnusie rehabilitacyjnym. 
Aby mogła na taki turnus pojechać  potrzebna jest nasza pomoc. 

Pomóc można w różny sposób:
1. Można wpłacić dowolną kwotę na konto Lilianny - szczegóły TUTAJ
2. Jeżeli ktoś ma konto na Allegro można wystawić przedmioty na aukcję charytatywną - szczegóły TUTAJ 
3. Można również wylicytować coś na już istniejących aukcjach - szczegóły TUTAJ


Wierzę, że i tym razem pokażemy siłę blogowego ducha i nasze wielkie serducha i wspólnie  pomożemy spełnić marzenie Lilianny i jej mamy. 

Liczy się każda złotówka! 




2 maja 2018

Słodko

dla małej księżniczki, która niedawno pojawiła się na świecie :)


Inspiracja na wyzwanie na blogu "I like challenges"




grafika: Alice creation

29 kwietnia 2018

Kurczaki pieczone!

czyli taki eufemizm zamiast soczystego przekleństwa ;)

Na dodatek kurczaki, wbrew obiegowym opiniom, w tym "jedynie słusznej" linii dietetycznej, wcale nie są takie zdrowe jakby to wynikało z mainstreamów. Polecam zgłębienie tematu, szczególnie przez mamy mające małe dzieci.

Ale do rzeczy, bo ja nie o tym!

Moja rekonwalescencja po (nie)udanej randce z chirurgiem przebiega w miarę dobrze, więc umówiłyśmy się z sąsiadką     Klim Juu na kolejne Domowe Warsztaty Kartkowe, a ich efektem jest.... jest drób.
Specjalnie na Anulkowe wyzwanie.
A ich matką chrzestną ( znaczy tego drobiu) jest ElizaArt, która zaraziła mnie i Justynkę quilingiem.
Dziękuję ci Elizo za tego wirusa, leczenie będzie długie i kosztowne... ;P

No więc, drób wygląda tak:


linia:     drób-prostokąt-biały

i nasze zdjęcie rodzinne:
Wzór drobiowy Justynka wyszukała na pintereście


A tymczasem...dalej kręcę ;)


***

No a w międzyczasie.... leczę jeszcze jednego wirusa, którego z kolei "sprzedała" mi Ania 
( jeśli pamiętacie słynne warszawskie spotkanie klubu ADHD) ;)

Dzięki Anulka! Ty nawet  nie wiesz ile mnie to kosztuje!
I nie o pieniądzach mowa, tylko moich skołatanych nerwach ;)
Syzyfowa praca! Za pokutę powinni zadawać....  ;D
Ale się "szarpnęłam" na trudny( przynajmniej dla mnie)  projekt... i póki co walczę, choć nie jest łatwo. Przy okazji się przekonałam, że jednak potrzebne mi są okulary! 



To do następnego! :)


       Ps.
       Kot.
             Kot... jest zawsze po niewłaściwej stronie drzwi!
             Zawsze!


26 marca 2018

Nie mam siły

siedzieć długo przed kompem więc wrzucam wszystko hurtem :)
Inspiracje dla " I like challenges"











***

Małe otrzeżenie, uwaga na randki z chirurgami!
Niestety nie kończą się dobrze ;)
Siedząc teraz na długiej rekonwalescencji będącej pokłosiem tegoż "randkowania"
próbuje w ramach terapii "rozpraszającej" 
 tudzież odwracającej uwagę od przykrych jej skutków,
różnych terapii manualnych.

Oto efekty:

Natchniona ostatnim spotkaniem z cudownie zakręconymi do kwadratu, blogowymi koleżankami, z którymi spędziłam wspaniały weekend, ( Ania, Hania, Danusia i Ela oraz miejscowa Justynka) a które niespodziewanie zjechały do stolicy właśnie   relacja z tego spotkania tutaj u Ani, 
popełniłam hafcik. Jak na pierwszy raz, to chyba nawet całkiem nieźle mi poszło....i tak się podjarałam, że zdecydowałam się na duuży  i wymagający projekt... Ania juz mi podesłała schemat.... Dziękuję kochana!

A to pewnie nie koniec nowych technik, na spotkaniu z dziewczynami, gdzie cały wieczór pod egidą klubu ADHD robiłyśmy prawie jednocześnie i wyszywanie i quilling i papierowe kwiatki i bookfolding...jakby Justynka przyszła z czółenkami pewnie i frywolitka się pojawiła...  i wszystko mi się podobało...pewnie popróbuję nowych technik. ;-)
Bardzo spodobał mi się quiling w wykonaniu Elizy, wbrew pozorom wcale nie taki trudny choć diabelnie misterny.

Z niteczek, które sprezentowała mi Justynka (Klimju) powstało takie oto



i już nawet ma "młodszą siostrę" ;)  jeszcze w wersji surowej

To na razie tyle...idę odpoczywać...bo nawet za długo siedzeć nie mogę....Ot paradoks! :/