22 stycznia 2017

Dla małej gwiazdeczki

na pierwsze urodziny


Ewciu, (ewinkawkrainiepapieru.blogspot.com) mam madzieję, że jesteś ze mnie dumna ,
baza od ciebie doczekała się realizacji a i kolejne wg tego wzoru powstały.
Widzisz, może i  ja "nierychliwa" ale solidna...:)))


niedzielna inspiracja dla "I like challenges"


18 stycznia 2017

Zrobieni na "szaro"

przez naszą, niespożytej energii, Szefową "Cyklicznych Kolorków"
którego "pierwsze rozdanie"  sezonu 3,  można skomentować tylko w jeden sposób: 
"-Im dalej w las, tym więcej drzew"! ;-)

Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, a już na pewno nie Danuśka!
Więc bawimy się dalej. (Najlepiej do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej)

Moja propozycja na "Diabelskie szarości":


Szary i żółty zgodnie z wytycznymi. Z minimalnym dodatkiem "dodatkowego" - to biały.


I tak mi przyszło do głowy...
motocykliści zasadniczo przez co niektórych są uważani, za "diabelskie nasienie" i "pomiot szatana" ...
to się chyba nawet ładnie tematycznie w to wyzwanie wpisuje ;-DDD






A w zasadzie to powinna napisać krótko" Nadużycie nr1" .
Ograżałam się, że będę wyjątkowo intensywanie używać tego wykrojnika. Już mam kolejne "nadużycie" ;-P

15 stycznia 2017

Dla dziewczynki

więc jak to u mnie...musi być na różowo :-)


Lenka jest córcią naszej blogowej koleżanki Tiny.
Życzenia już dotarły na "zieloną wyspę" i to niewiarygodnie szybko.
Zadziwia mnie jak ta ichnia poczta działa... 
No bo ten ich sposób adresowania:  " zielona chałupa na skraju wsi jadąc od Dundee"....
naprawdę nie wiem jak oni się w tym odnajdują..... ale najwyraźniej to działa! :-)



Moja coniedzielna porcja inspiracji 

11 stycznia 2017

I`m back

Witajcie po wesołych świętach i szalonym sylwestrze! :-)

Pora wrocić do nowej/pięknej* rzeczywistości...(*niepotrzebne skreślić)
choć wracać się nie chce.

No bo źle mi niby było na tych Mazurach...
wprawdzie jeden szurnięty kogut  piał co godzina,  nie pomijając godzin nocnych (!)
za to  działo się... niecodziennie.

Bo oto: Janosik złupił grupę miejscowych, puszczając ich w piżamach, i nawet puszczone w pogoń bojówki Macierewicza nie poradziły zbójnikowi! Wszystkie łupy nasze. A zgadnijcie kto robił za Marynę...? ;-P
Mówię wam, fajnie mieć męża rozbójnika...przynajmniej do momentu póki go za "ziobro"...
 ( to nasz sylwester w skrócie )

A po powrocie do przereklamowanej cywilizacji, co....?
Zmiany.
Dobre/lepsze/lepsze wrogiem gorszego*,   (*niepotrzebne skreślić)
..."Smok" grasujący w stolicy i duszący co słabsze osobniki... że o mrozie nie wspomnę! 
 I z tego wszystkiego chyba ten mróz najlepszy ;-)


Więc na przekór mroźnej zimie u mnie kwiatowo.
I kolorowo. No bo jak "babcia" to czy musi być od razu vintage?
Obdarowana była zachwycona, więc to był dobry wybór. :-)



 ***

Praca wyrwała mnie na chwilę z blogowego świata. Ale "oktawa"  jeszcze trwa , więc z nowym rokiem życzę wam wszelkiej szczęśliwości i dużo słodkości ( o ile możecie cukru używać) ;-)

***

A przy tej okazji moim wspaniałym blogowym koleżankom/ przyjaciółkom ( nic nie skreślać!) serdecznie dziękuję za pamięć,  życzenia i kartki, szczególnie za te które nie dotarły, bo trafiły pod niebyły już adres.


Gosi (www.pasjonatymalgorzaty.pl)   Ani Rychel  i  Ani (angi-style.pl)


dziękuję za ugwieżdzenie mojego domu. To była przemiła niespodzianka!
Wiesz,  chyba zostaną na tym kwiatku...Dobrze im tam ;-D


A Ewuni, której jeszcze nie zdążyłam podziękować za poprzednią przedświąteczną niespodziankę
 w tym ten cudny stempelek 

 jak nasłała na mnie kolejną porcję kolorowanek!  ;-) No nie daje mi ta dziewczyna oddechu! ;-DDD


Bardzo wam dziękuję dziewczyny!
To były przemiłe przebłyski szczęścia na koniec tego niełatwego dla mnie roku...


***
I mam nadzieję, że wasze święta było wesołe,
bo moje były.... na pewno spokojne :-)

o taki moto-wykrojnik sobie zanabyłam...i nie zawaham się go nadużyć! ;-P

18 grudnia 2016

Święta tuż...tuż...

Większość zapewne już wpadła w sam środek tornada...czyli wir przedświątecznych przygotowań.
Zakupy ( jak zwykle za dużo), przezenty(na ostatnią chwilę) gotowanie (męczące) mycie okien...

No właśnie...
Co roku słyszę  opowieści o zapaleniu płuc będącym konsekwencją mycia okien w mróz ...
i zastanawiam się... czy do tych osób przyjeżdża rodzina czy sanepid... ;-D

A u mnie kapusta z grzybami już gotowa, farsz grzybowy do uszek czeka,  mak do uwielbianych w mojej rodzinie "klusków" z makiem (najlepiej własnej roboty) też...


A okna...kto by tam patrzył na okna! ;-P

 A oto co poleciało w świat...







***
Życzę Wam
Spokojnych, pełnych miłości i ciepła Świąt Bożego Narodzenia.
Niech  Wam przyniosą radość i niezapomniane wrażenia.

A Mikołaj...Święty czy nieświęty...niech będzie szczordy ;-D 
***
 

17 grudnia 2016

Kot

rzadko występuje na świątecznych kartkach....
W zasadzie wcale...
a jeśli już się pojawi to tylko na kartkach zwariowanych skraperek... ;-D

A w czym kot jest gorszy od jakiegoś tam kurczaczka, zajączka czy kurki...?

Nie mogłam więc przejść spokojnie nad wyzwaniem Zielonych Kotów i poczyniłam kartkę z kociakiem






***
Oglądam różne  filmiki i zdjęcia kotów pokazujące choinki zdewastowane przez futrzaki... i nie mogę się nadziwić... Skąd ludzie mają  takie zwariowane egzemplarze... ;-D
Moje koty nigdy takowych aktów zniszczenia nie dokonywały....
Ba! Kota  nie wykazuje jakiegokolwiek zainteresowania choinką.

Ale kot dobrze wychowany...a choinka sztuczna...
ot, i to jest może rozwiązanie całej zagadki :-)


Pozdrawiam przedświątecznie.

4 grudnia 2016

Przebranżowić się postanowiłam...

już w zeszłym roku, kiedy to znużyła mnie deweloperka ( wszystkie kartki były w kształcie domków)
i w tym sezonie zostanę "unabomberem"
( Już widzę, jak googlowe wyszukiwarki słów wrażliwych pastwią się nad moim blogiem.... ;-P )

Jako, że weszłam w posiadanie okrągłego wykrojnika z przeszyciami pokazuję jego efekty.
Jeśli macie takowy, wykonanie takich kartek jest naprawdę szybkie, jeśli nie posiadacie takowego - wystarczy cyrkiel lub szklanka. A najlepiej dwie!  :-)





No to w zasadzie choinke mam gotową! ;-D


Hmm... taka konstatacja mnie naszła...
że chyba nie do końca udało mi sie uciec od tej "budowlanki"....no same domki!  :-O

25 listopada 2016

Zdębiałam

na widok kolejnego Danutkowego wyzwania... O_o
(ty mnie kobieto przy życiu trzymasz!)

Co ja się nahasałam po tym lesie coby tego gada znaleźć!
(Dziki wszystkie żołędzie wyżarły! Gdzie tego "Dębowiaczka" znaleźć...?)

Ale w końcu go wypatrzyłam.
Tylko jednego ale za to tłuściutkiego...nażarł się na zapas i zapadł w zimowy sen w swojej norce...

Chyba mu tam wygodnie...









***
Zajęcia kreatywne mojej 4-letniej bratanicy.

Zaczęło się od jednego motylka. Dla cioci .....No i się zaczęło!
Poprosiłam o więcej motylków...
Kolejno powstającym motylkom trzeba było zapewnić kwiatki...każdemu jego własny...
W międzyczasie pojawiła się pszczółka...więc zmotywowałam małą, żeby dorysowała całą rodzinę...bo przecież taka samotna! ;-P
No a pszczelej rodzinie trzeba było zapewnić mieszkanie...więc gdzieś tam znajduje się ul!
Co ona biedna się nabiegała z tym rysunkiem...Widziałam, że już pod koniec tego maratonu była mocno...zmęczona..
No ale ulubionej cioci się nie odmawia...;-D

W ten sposób zapewniłam przedszkolakowi zajęcie na cały wieczór  a rodzicom święty spokój.
To się nazywa pedagogiczne zacięcie ;-)



20 listopada 2016

Dzieciaczkowe

prace dzisiaj będą :-)
Jedna dla malutkiej Alicji, druga dla trochę większej Hani. I obie na życzenie Babć.
No i oczywiście, że  na różowo!

Za piękny szablon dziękuję Agnieszce, Hagart  
A za bocianka Ewci ewinkawkrainiepapieru, ( wreszcie "lotne" candy w akcji! ;-D )

     No i obie były inspiracjami dla "I like challenges"


***

Jakoś nie mam szczęścia do craftowych zlotów w tym roku...myślałam, że może tym razem się uda
a tymczasem wpadłam jak po ogień na Art in Town,
zanabyłam "trochę" papierków, jak zwykle wydałam więcej niż planowałam,
wyściskałam po drodze kilka  spotkanych znajomych, dosłownie "w biegu" wypiłam kawkę z dwiema koleżankami "po fachu"  (Ewciu, Edytko bardzo wam dziękuję za to miłe ale jak zawsze za krótkie spotkanie...)
i już byłam w drodze poza cywilizację.... a  jeszcze chciałam popatrzeć ma "make&take-i"  i w ogóle....
Jakoś nie mogę wyjść z tego "biegu"...

13 listopada 2016

Ślubnie...

Choć za oknem zima się skrada....nieuchronnie .....
ja nadal w klimatach letnich.
Ptaszkowo i kwiatowo. Na ślub. Miało być romantycznie i "nieróżowo".
Strasznie mnie "wymordowała" ta klientka ;-P ( sorki Aga, musiałam!)  ale na końcu była usatysfakcjonowana.  I ja też! ;-D

Kwiatki to zwykłe "szczypańce" formowane na mokro na ołówku.
Papier czerpany. Barwione płynnymi akwarelami.






***

Pozdrawiam serdecznie  w tę leniwą niedzielę...
Choć nie u mnie...
bo właśnie latam po Poznaniu, ganiam "koziołki"  i wtranżalam  świętomarcińskie rogale! ;-D

np. takie*:

                                                                               ***

*żródło