17 sierpnia 2020

Słoneczniki

 zawsze kojarzą mi się z Van Gogh`iem i moją szwagierką wielką miłośniczką tych słoneczek.

Zawsze też spotkacie je na moim RODos. :)

Uwielbiam te wysociaste! Pochylają głowy i patrzą  z góry na człowieków takim z politowaniem...

 

 Tym razem poszalałam i zrobiłam trójcę co tymi wykrojnikami nie było wysiłkiem nadzwyczajnym ;)

 

 



I lecą do Ani na zabawę :

Kartki przez cały rok


 

 

 

***

Tymczasem na moim RODOs

 

tak było miesiąc temu

a dzisiaj jest tak 
 
 
Cudu gospodarczego nie będzie ale jest trochę pomidorów do pojedzenia.
Koktajlowe radzą sobie świetnie.
Ogórki w tym roku obraziły się na wszystkich i poszły w tany z zarazą.
Co do selerów też mam wątpliwości czy tam są bulwy czy tylko liście im tak ładnie rosną...
4x siana fasolka dała w końcu jakieś plony. 
Na szczęście są jeszcze buraki i pasternak. ;)
 


20 lipca 2020

Chabry

specjalnie dla naszej Anulki!
Tym razem się postarałam i aż 3 kartki wykonałam. Brawo ja! :)

 Mam nadzieję, że chociaż jedna spełnia wszystkie 3 wytyczne. ;)












i zbiorczo




***

a na moim RODos: meloniki!  :)




14 lipca 2020

"Dziwny to był rok...:

już kiedyś pisał nasz wieszcz...

A jako, że historia lubi się powtarzać, to ten jest jeszcze dziwniejszy.

Ogromne zamieszanie z komuniami, które w większości przesunięto na przyszły rok.
Ale nieliczne jednak się odbyły i miałam przyjemność na dwie przygotować komplety pamiątkowe.






Drugim niestety nie mogę się specjalnie pochwalić.
To najgorsze moje zdjęcie ever! ;)

ale ponieważ wyszło całkiem zacnie
wrzucę miniaturkę ;)



***

I zapraszam na pesto z natki marchewki.
Tak , tak! To też jest jadalne! I to nawet bardzo!

30 czerwca 2020

Lato makami się zaczyna



Czyli pędzę!
A w zasadzie to spędzam.
Czas na moim RODos

Nieustająco, każdą wolną chwilę...
bo okna wyjęte, deszcz przez folię z ciekawości do środka zagląda
więc spieszyć się trzeba
coby jego ciekawość do czynów nie przeszła
i środka zdemolowanej ( czytaj: remontowanej ) altany nie wypełniła.
Bo świeże styropiany i gipsy na ścianach....;)

Ale jako, że naszej Anulce niezmiennie wierna jestem
to i na wyzwanie się stawiam

Ze swoimi maczkami.
Sentyment do nich wielki mam.

To forpoczta upalnego lata.






link do kartkowej zabawy u Ani




I nawet w moim "wielkim" mieście łany tegoż na obrzeżach miasta spotkać można.


Wprawdzie cudu gospodarczego nie ma ale parę owocków urosło.
I sama już nie wiem czy te truskawki takie małe czy te poziomki takie wielkie ?  ;)

27 maja 2020

Z konwalią

zdążyłam! :)

No bo tak... wszyscy zasadniczo mają fajne "koronaferie"
a ja się nie wyrabiam na zakrętach!
Czytaj: latam do roboty i odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że mam zdecydowanie więcej pracy niż zwykle.

Na szczęście dzisiejsze korki zdecydowanie pokazały, że  społeczeństwo zarządziło koniec "lockdown" ;)


A wracając do konwalii...
Już miałam odpuścić, z tego zarobienia...ale nie mogę! No nie mogę tego zrobić Ani!


Więc takie pomieszanie technik.
Mam nadzieję, że choć trochę przypomina konwalię w lesie ;)
 







***

a tymczasem na moim RODos 

To zielone coś to trawa. Naczytałam się o permakulturze...i jakieś elementy przemycam na grządki.
Nadal walczę ze skurczybykami turkuciami.
Daremne działania....
Ale już mam opracowany plan ofensywy. ;)

Niestety pracochłonny.


Acha! I nauka nie poszła "w las"
Już wiem, że rzodkiewki sie nie sieje w tunelu. ;))))

30 kwietnia 2020

Czerwony, serce

i tulipany
zarządziła w tym miesiącu Ania,
więc w pocie czoła popełniłam paseczkowe czerwone tulipany.

Może się okazać,  że trochę za mało tego czerwonego...:(
ale już czasu braknie na poprawki.
Niestety nie mogę skorzystać z dobrodziejstwa pracy z domu bo pomimo "zostań w domu" i latającego wirusa  ja codziennie latam do roboty.
Więc ani na nudę ani na nadmiar wolnego czasu nie narzekam ;)



 


 zabawa u Ani



   a tulipany zakwitły 
także na moim RODOs



 i ukręciłam natkę rzodkiewce! 
pesto z liści rzodkiewki, polecam
Pycha!
pPrzez całe życie wyrzucałam tyle dobrego...




a ja idę dalej kręcić paseczki  :)


Trzymajcie się zdrowo

16 kwietnia 2020

Kawa w dżinsach



czyli kolejne krzyżyki  na zabawę,
którą prowadzi na swoim blogu Ania razem z  Olą, autorką wzorów, które haftujemy.

Kawę uwielbiam!
W sumie nic nie wnosi do mojego  życia...ani mnie nie budzi ani przed snem nie chroni ale lubię.
I już.

Ale ta wyjątkowo mnie sponiewierała. Nijak nie chciała ze mną współpracować.
Co ja się tu naprułam...!  :/

A gdzie te dżinsy? No przecież jest niebieski ;)






Ola na pewno już myśli nad kolejną sentencją na igłę i krzyżyki, więc zapraszamy do zabawy :)




A  jeśli ktoś ma ochotę zakupić wzór odsyłam do OLI TUTAJ ,  
gdzie można zakupić wzór  za minimalną kwotę 10 zł. 
Kwota w całości  przeznaczona jest  na leczenie i rehabilitację Lili, 
która jest córką naszej blogowej koleżanki Reni 




***


Moje ogórki zaczynają uciekać z kubeczków.... ;)      melonik zaczyna nieśmiało wyglądać


30 marca 2020

Wiosna przyszła niepostrzeżenie....

 a wraz z nią nieoczekiwany i niepożądany gość, który bezczelnie  rozpanoszył się w naszych domach, sercach i umysłach,  burząc dotychczasowy porządek rzeczy,  oczekując od nas specjalnej atencji,  zmuszając nas do zajmowania się nim jak podrzuconym dzieckiem kukułki....

Tymczasem, jeszcze przed tą niespodziewaną "wizytą"  zdążyłyśmy z sąsiadką Klimju, uskutecznić nasze Domowe Przedszkole, rękawy zakasałyśmy i było nam... żółto!
Poczyniłyśmy żonkilowe karteczki na zabawę do Ani. W nieoczekiwanie zawrotnej ilości, tak nam dobrze szło!

Żonkile ( a po prawdzie narcyze)  bo: ..."żonkil to inna nazwa żółtego narcyza. Warto wiedzieć, że każdy żonkil jest narcyzem..." zrobiłyśmy z papieru. Najlepszy jest czerpany ale dobry brystol Canson`a też się nada.







no i zdjęcie "rodzinne" naszego wspólnego urobku z Klimju. 
Tyle powstało w jeden wieczór! Ale my jesteśmy zdolne ;))))




Karteczki lecą na zabawę do Ani



kolaż dla Anulki







***
A poza konkursem
"niebieski kwiat i kolce" ;)

Klimju jak zwykle musi się czepić jak nie płota to roweru, albo i obu na raz ;-P
tym razem wymyśliła  niebieski płot ( tu link do kartki Klimju)
 a ekscentryczność tej idei tak mnie urzekła,
że na szybko wymyśliłam układ i oto efekt naszej psychiczno-fizycznej kooperacji
już w ramach pracy domowej.
 




***

I jeszcze w temacie drożdży....
To nie ja wykupiłam!
Bo chlebek, który piekę jest  albo na zakwasie
albo  jak poniżej tylko z kaszy gryczanej niepalonej.

Tylko kasza sfermentowana i sól.
I po 2 dniach wychodzi taki chlebek.
Oczywiście dla smakoszy gryki ;)




***

a tymczasem na moim RODO`s


wykopałam kartofelki ( topinambur) 
trzeba go wreszcie zjeść.


a ciężka praca kilku dni zaowocowała 6cioma podniesionym grządkami

a z ziemi wylazły Ewinkowe cebulki (dziękuję za jesienną przesyłkę)
 na razie zgaduję co to tu będzie...



***
I żeby nie było, że trakcie "lockdown`u" się nudzę.
Niestety pracuję. Intensywnie.
Czyli chodzę normalnie do pracy. 
A właściwie nie chodzę a jestem wożona samochodem.
I to jedyny plus obecnej sytuacji....