5 maja 2019

28 kwietnia 2019

sezon "ogródkowy"

się zaczął,  wolny czas spędzam na działce

więc karteczka "na zielono"



Stałam się w tym roku niespodziewanie posiadaczem ziemskim hacjendy na RODO`s,
całe 300 metrów kwadratowych do ogarnięcia, które o doprowadzenie do stanu używalności woła!
Działka ostatnio tylko na grilla wykorzystywana zdziczała niemiłosiernie, za to po wcześniejszy właściciel wsadził w glebę chyba z  kilkanaście  okiennic. Wyciągnęłam z ziemi już kilka klamek okiennych i z pół tony desek!

Za to w spadku po panu Stasiu, okiennym patenciarzu, została  niesamowita  ilość pięknych starych winorośli, które już zaczęły nieśmiało listki wypuszczać.  Będzie winko! ;)

I marchewka. Grządki już przygotowane.

Paznokcie poszły się ...przejść!

Więc oto główny powód czemu mnie tu mniej.

Ale w międzyczasie dłubię :)









15 kwietnia 2019

"...i na skrzydłach jak ptak..."


bo też te "skrzydełka" chodziły za mną przez długi czas!
A może raczej latały....


Niniejsze wykonałam w długiej podróży przez niesławne Koluszki ;)
Skrzydełka wydawały się takie skomplikowane ale dzięki wskazówkom mojej mentorki frywolitkowej Klimju ,(paperafterhours.blogspot.com)  poszło całkiem sprawnie.

I chyba na pewno do nich wrócę!
Tym razem z cieńszymi niteczkami :)





a że z lekkością piórka skrzydła wiele wspólnego mają 
to pozwolę sobie dołączyć do zabawy


 


***

Czy wam to przesilenie zimowo-wiosenne również się daje we znaki?
Nie nadążam żonglować między zimowymi botami a sandałami. No cholery idzie dostać!



5 kwietnia 2019

Co ja robię w Koluszkach?!

czyli podróż do miasta  krasnali.

Otóż, nasze bractwo blogowe  ( Ania, Hania, Danusia, Justynka, Ela, Ola, Marysia) kolejne już spotkanie,  tym razem na południu Polski uskutecznić postanowiło. 

Z  rana radośnie zasiadłyśmy z Justynką w szybkomknącym pociągu, z naszymi robótkami radośnie się rozłożywszy ... i już w Łodzi nasza  radosna podróż  się zakończyła... awarią!
Bo "ciężka maszyna zziajana zdyszana..." wzięła i zdechła na zapomnianej przez wszystkich maleńkiej stacyjce stanąwszy.

Opisać tego co się później działo nie sposób!
Istny festiwal dezinformacji i braku kompetencji  PKP pośród bezwładnie biegającego tłumu
o mało nas o zawał nie przyprawił ( kilka razy) szczególnie, że stację dalej czekała na nas równie zdenerwowana Ela.


 W każdym bądź razie, kiedy my jeździłyśmy bez sensu po Łodzi kolejnymi pociągami i zwiedzały kolejne stacje usiłując po drodze  Elę przejąć,  w międzyczasie nasz szybkomknący pociąg został naprawiony i "zziajany, zdyszany..." pomknął ku swemu przeznaczeniu (bez nas oczywiście )  a my wylądowałyśmy w Koluszkach...


Jedyny plus w tej całej historii jest taki, że z tych Koluszek nieszczęsnych  jechałyśmy 1-szą klasą,
ale to  tylko dlatego, że byłyśmy nieugięte w rozmowie z kierownikiem pociągu, który nam na
5-cio godzinną podróż początkowo jedynie podłogę w korytarzu  oferował.

***
 Miasto krasnali  wiosenną pogodą nas powitało co trochę skołatane nerwy ukoiło
 a radosne powitanie z niecierpliwie oczekującymi na dworcu koleżankami
resztki  "chmur" z głowy przegoniło!


***
Po czy gromadnie udałyśmy się do apartamentów gdzie  oczywiście najważniejszym i nieodzownym elementem każdego naszego blogowego spotkania jest 
stół!

Tu się wszystko dzieje! :)  Warsztatom nie było końca! 

A co się działo to skrupulatnie wyliczyła Ania:

** Urodziny Danusi
** Prezenty od Wszystkich dla Wszystkich 
** Warsztaty z haftu krzyżykowego pod czujnym okiem Marysi
** Warsztaty z techniki pergamano pod czujnym okiem Eli
** Warsztaty szydełkowe pod czujnym okiem Justynki

** Warsztaty z quillingu pod czujnym okiem naszego gościa specjalnego  - Mistrzyni quillingu w Polsce 




Ale też i nocny spacer  trzeba było uskutecznić  bo miasto studentów nigdy nie zasypia




Ostrów Tumski nocą zobaczyć i ciekawych historii o tym miejscu od przemiłego tubylca wysłuchać


 Panoramę Racławicką  koniecznie zanawiedzić 
z krasnalami koniecznie się przywitać

rejsem po Odrze się podelektować 

,

Niestety kiedy jest przyjemnie czas wartko płynie, więc

Obowiązkowy "rozchodniaczek" na koniec

Spacer po rynku


i dworcowe rozstania

 

w niecierpliwym oczekiwaniu na kolejne spotkanie, pozostając 


 a to za 200 dni dopiero! Oj będzie się dłużyć...


***
 Postscriptum

Tych pozytywnych fluidów i emocji towarzyszących naszym kolejnym blogowym spotkaniom słowami opisać  się nie daje. 
Tyle osób, tak różnych, zjednoczonych pod wspólną egidą...
Patrzę na tę naszą "Grupę pod Wezwaniem" i myślę sobie, że jest jeszcze nadzieja dla tego świata  :)



Postscriptum 2

Specjalne podziękowania dla Oli (córci naszej Anulki), która mieszka we Wrocławiu, będąc z miastem zaznajomiona uprzejmie za przewodnika nam robiła i grupę przez cały weekend pilotowała.
A jeszcze specjalnie na nasze spotkanie pyszne ciasto upiekła.


1 kwietnia 2019

Prima Aprilis

czyli Dzień frywolitki

To podobno dzisiaj :)

Więc, tadam! Oto ona w całej okazałości.








13 marca 2019

Jajecznica

z trzech jaj

"Domowe Przedszkole" przygotowało
specjalnie na Anulkową zabawę :)

czyli marcowe warsztaty z sąsiadką Justynką

Z zarządzonej palety wybrałam zielony , niebieski i żółty.
Smacznego! ;)





nasze rodzinne powarsztatowe  zdjęcie,





a w tzw "międzyczasie"....
(czyli zazwyczaj to godzina ukradziona z puli snu  albo godzina w komunikacji miejskiej)
dłubie się coś, powoli...


np takie koty ...    (ukradzione z puli snu)



albo taka koroneczka  ( w busie supłane)



 Przy jej okazji odbyła się ciekawa rozmowa ze współpasażerką.
Zainteresowana zapytała czy to technika  koronczarska, czy to trudne, pewnie pracochłonne i czy sprzedawalne.
Pogadałyśmy sympatycznie chwilę i rozmowę skonstatowałam, że to w sumie taki mój sposób
na  odstresowanie, bo tu liczyć trzeba, więc nie ma miejsca dla "gonitwy myśli"
- " To  jak różaniec" - usłyszałam

Ciekawe....już drugi raz słyszę to porównanie frywolitki do różańca....

To idę trochę ten mój "różaniec" rozsupłać...bo coś mi się potentegowałało...;)
Trzeba będzie na koncie snu debet zrobić...

4 marca 2019

dla Gentelmana

bardzo zacnego
na zacny jubileusz

Fajne papiery w zasadzie robią całą robotę :)




inspiracja dla "I like challenges"


18 lutego 2019

Flora

czyli Domowe Przedszkole

bo taka nazwa coraz częściej pada gdy umawiamy się z sąsiadką Justynką na nasze domowe warsztaty kartkowe.

Ostatnio "pokręciłyśmy" trochę.
A że piątkowy wieczór sprzyja, dłuższemu "posiedzeniu" to i nasze prace praktycznie wykończyłyśmy, co przy niesamowicie pracochłonnym quilingu nie jest takie oczywiste,
żeby w jeden wieczór z pracą finiszować.

Mam nadzieję, że nasza mentorka tej techniki Elizaart będzie z nas dumna :)






i zdjęcie "rodzinne" narcyze Justynki i moje żonkile
no i rower!
ale o rowerze...to tu ;)





Kwiatki robione z myślą o zabawie u naszej Ani










27 stycznia 2019

Kocham frywolitkę II

czyli   SYMFONIA BIELI - BIŻUTERIA




czyli coś specjalnie dla Anulki, która od niedawna inspiruje na blogu DIY
i zachęciła mnie do wspólnej zabawy. 

A ponieważ Ani się nie domawia .... :)   
to taką frywolną zawieszkę przygotowałam 
na wyzwanie