18 stycznia 2019

Fauna

czyli kurczaczek...
No dobra... ptaszek , który udaje kurczaczka.
Ale przyznajcie, udaje całkiem zacnie ;)


Kolejna edycja "Domowego Przedszkola" z sąsiadką Justynką , czyli nasze sąsiedzkie warsztaty kartkowe , odbyły się pod egidą akwareli, pasteli, masek, embossingu, gesso i brudnych rąk.
Bo przy tej technice nie da się mieć czystych rąk ani ubrania, jeśli niebacznie nie założy się fartuszka do tej zabawy.
Justynka już o tym wie! ;D
Na szczęście akwarele okazują się być stosunkowo łatwe do sprania.

Zrobiłyśmy parę background-ów z maskami i przy okazji popełniłyśmy kartkę na Anulkowe wyzwanie
Poniżej zdjęcie rodzinne naszego wspólnego urobku :)


i zdjęcie rodzinne naszych "bliźniaków"

Ania,  postawiła paletę kolorów i zarządziła w wymaganiach przedstawiciela fauny.
Obrałyśmy z Justynką zielony-brązowy-żółty, jako kolory najbardziej sympatyzujące z Wielkanocą.
I posadziłyśmy ptaszka, który ma robić za kurczaczka.
Powinno być jeszcze Wesołego Alleluja... ale gdzieś umknęło...



  no to idziemy do Ani:





BTW...
zaręczam , że kolejne warstwy są bardzo równiutkie! Akwarelowy background ma powywijane brzegi, przez co wygląda na zdjęciu jakby był nierówny....też mnie ten efekt płaskości na zdjęciach irytuje!    Ale na żywo w 3D  wygląda to super.

11 stycznia 2019

Kochamy frywolitkę!

Oczywiście, że tak!
Choć mam wrażenie,  że to nadal jeszcze nieodwzajemniona miłość...
Ale się staram ;D

Po wieczornych domowych konsultacjach  z Justynką, moją frywolną mentorką ;)
zaczęła mozolnie powstawać taka seria:


Nie myślcie, że wszystko szło tak pięknie, parę zaczętych robótek wywaliłam zanim ogarnęłam technikę. Jak to mówi klasyk, trzeba zmarnować kilometry nitek zanim  się dojdzie do wprawy...

Justynce dziękuję za konsultacje frywolne oraz zawieszkę i igłę do misternego nizania tych maleńkich koraliczków :).    A Reni nieustająco za motywację.





23 grudnia 2018

Bardzo przedświątecznie

 czyli dopadam do odjeżdżającego już z peronu pociągu...

Na Anulkową zabawę dorzucam "matematyczną" gwiazdkę.
Nie byłam   zbyt przekonana do tej techniki ale ten wzór mnie na tyle urzekł,  ( co nie zdarza się często)  że popełniłam jeszcze parę takich kartek.:)










To właśnie tego wieczoru
gdy wiatr zimnym śniegiem dmucha
w serca złamane i smutne
cicha wstępuje otucha.
To właśnie tego wieczoru
od bardzo wielu już wieków
pod dachem tkliwej kolędy
Bóg się rodzi w człowieku.



Radosnych i pogodnych
Świąt    Bożego  Narodzenia

życzy Dorota ( co ma kota)

Radosnych Świąt !


Niech magia wigilijnego wieczoru przyniesie Wam pokój i radość.
Niech każda chwila świąt Bożego Narodzenia 
będzie niezapomnianym przeżyciem.
Zdrowia i wszelkiej pomyślności na nadchodzący nowiutki rok.




16 grudnia 2018

Anioł w lesie

czyli efekty kolejnych domowych warsztatów, tym razem mediowych z sąsiadką Klimju .
Wyciągnęłam cały arsenał najróżniejszych przydasi i przemieniłyśmy jak potrafiłyśmy najlepiej  zakupione na Art in Town tekturki.

Oto mój aniołek w całej krasie


a tu w towarzystwie Justynkowego lasu 






 Mójci nazywa tę naszą działalność  "domowym przedszkolem"...
a ja  nadal nie wiem, czy to komplement czy przytyk...  w końcu przez chwilę byłam "przedszkolanką" ;D


***


Powstało trochę karteczek, choć w tym roku niezwykle mało...
Długi pobyt w sanatorium skutecznie zabrał mi czas.
Dlatego postawiłam na "kaziki" ( tak nazywam CaS) w wersji eko.



tu quilingowy kwiatuszek autorstwa ElizaArt

 Pokazuję tylko kilka, bo wszystkie są w tym klimacie, więc nie będę was zamęczać.


Wykorzystałam także mandalę zrobioną pod  okiem  ElizaArt,
 podczas naszego warszawskiego spotkania



 Swego czasu mówiłam, że haft matematyczny niespecjalnie mnie pociąga...
a jednak na widok tego wzoru postanowiłam jednakowoż jeszcze coś "wyhaftować" ;)



A w drodze do pracy wysupłałam jeszcze kilka frywolitek, ( ostatnio pół autobusu szukało mi szydełka ;D )
nawet nie wiem ile  ich wyszło....   bo część już poleciała w świat.
Oczywiście wszystkie jakieś "pomylone" ale kto się nie zna błędu i tak nie znajdzie. ( Justynka za to na pewno! ;) )


a w piątkowy wieczór posupłałam parę takich maluchów

  




To właśnie tego wieczoru
gdy wiatr zimnym śniegiem dmucha
w serca złamane i smutne
cicha wstępuje otucha.

To właśnie tego wieczoru
od bardzo wielu już wieków
pod dachem tkliwej kolędy
Bóg się rodzi w człowieku.



Radosnych i pogodnych
Świąt    Bożego   Narodzenia

życzy Dorota ( co ma kota)




7 grudnia 2018

Z pewną taką nieśmiałością


quiling trenuję

A że technika to pracochłonna jak żadna inna... to jeden kwiatek " w barszcz".. ;)
A może to było coś innego...?


Oczywiście to pokłosie niedawnego spotkania z mistrzynią quilingu 
i naszą nauczycielką  Elizaart



Inspiracja dla 




3 grudnia 2018

" Wyjąco"

zapraszam na niebanalne wyzwanie na blogu " I like challenges"



Niebanalna kartka z niebanalnymi życzeniami,  bo też i okazja zacna.
Dla "wyjącej pięćdziesiątki" ;)
 

Pomysł wpadł mi do głowy przy okazji którejś tam części Piratów ...
ach ten zawadiacki Sparrow... 
Kapitan Sparrow! ;)




Niestety. W składzie komisji tym razem nie pojawiła się butelka rumu...
Cóż za niedopatrzenie!
;)






28 listopada 2018

Szybko, szybko!

 bo się spóźnię do Anulki!


Patrząc na listopadowe wytyczne Anulki stwierdzam, że wykonanie zadania jest banalnie proste! Wybierasz linię    "cytat - imię - róża" i gotowa praca wygląda tak:


Wszystkie warunki spełnione.  I to jest dopiero CaS-ik!     ;-))))



No ale na poważnie to będzie z ptaszkiem.
Trochę świąteczna ale tak po amerykańsku nieoczywista ( czyli poprawna politycznie ;)
I po linii prostej! 

"Ptaszek- gałązka świerkowa-zielony"







To ja idę się pogrzać przy kocie.
Bo kaloryfery mam nadal zimne a tu termometr jakąś kreskę z przodu pokazuje ...
chyba się popsuł..😱

27 listopada 2018

Spotkanie na szczycie, G6

czyli bliskie Spotkania I-go stopnia
I żadne tam "dawno...dawno temu..." czy  " w odległej galaktyce" tylko tu i teraz

Ot paradoks!
Dzięki internetowi  (wojskowemu wynalazkowi, który raczej nie był obmyślany w celach pokojowych) miałyśmy szansę rozwinąć nasze pasje, poznać się i na końcu spotkać po raz kolejny :)


Uczestniczki spotkania  KlimJu, Ania, Ela, Ola, Marysia i ja :)


Odbierając koleżanki z dworca PKP zapoznałam ze wszystkimi dostępnymi środkami lokomocji w stolicy. A jadąc na  Art in Town gdzie zostawiłyśmy ciążący nam nadmiar gotówki, postanowiłyśmy "pozwiedzać "  pięknie rozkopaną stolicę.

To był ekscytujący weekend pełen dobrych emocji, niezapomnianych wrażeń i pozytywnych wibracji

Pozostawił po sobie mnóstwo fajnych wspomnień i  rękodzielniczych prezentów z którymi przyjechały nasze blogowe koleżanki.




Brak słów na opisanie tych emocji, dobrych wibracji i wspólnego mianownika: pasji, która nas połączyła.
Justynka obdarowała wszystkich zestawami startowymi do frywolitki którą dzielnie ćwiczyłyśmy ucząc nasze jeszcze nie obeznane z techniką koleżanki. Miejmy nadziej, że też załapią frywolitkowego bakcyla ;)





 

Na gorąco powstawały nowe wytwory zdolnych rączek, Tu w wykonaniu Oli i Justynki

W trakcie wysupłałam taką gwiazdkę ( tu już na etapie usztywniania)



Ela , specjalistka w technice i  miłośniczka quilingu cały wieczór z pedagogicznym zacięciem usiłowała nam zaszczepić tę miłość i przekazać jak najwięcej tajników tej żmudnej sztuki. 

Poniżej gwiazdki wykonane w trakcie spotkania. Chyba byłyśmy pojętnymi uczennicami...:)

 

Marysia motywowała nas do chwycenia za igłę i krzyżykowania, co też niektóre z sukcesem uczyniły



A wszystko to  podlane niesamowicie pozytywną energią, humorem i pewnymi domowymi specyfikami, z których co niektóre 9 lat czekały na odpowiednią  okazję ;)



Jeszcze raz dziękuję za niesamowite prezenty, tyle ich było, że nie wszystkie się załapały do zdjęcia !


Dziękuję serdecznie za to spotkanie, za te pozytywne emocje i dobrą energię której mi tak ostatnio brakowało. Naładowałam dzięki temu akumulatorki i mam nadzieję, że dotrwam do kolejnego "ładowania".
Justynce dziękuję, że tak cudnie nas ugościła pod swoim dachem.
A wam dziewczynki, wszystkim razem i każdej z osobna, że chciało się wam przemierzyć,  co niektórym  nawet całą Polskę, żeby do nas dotrzeć!

Do zobaczenia! <3







21 listopada 2018

Mam!

...się ucieszyłam, że wreszcie mam!

I mogę się pochwalić.
Poniekąd.
Bo jeszcze sporo nauki przede mną...  co ja się nawycinałam źle zrobionych fragmentów...łuczki takie sobie... a krochmalenie...to cała opowieść jak można koncertowo spieprzyć w takim znoju wymachaną pracę.
Ale już następnym razem będę wiedziała czego nie należy robić... ;D

Ale mam!





To dzięki Reni (od której dostałam igłę)  zaczęłam przygodę z frywolitką
i tylko dzięki sąsiadce Klimju ( która dzielnie mi sekunduje i uczy)  ją kontynuuję... :)