15 kwietnia 2019

"...i na skrzydłach jak ptak..."


bo też te "skrzydełka" chodziły za mną przez długi czas!
A może raczej latały....


Niniejsze wykonałam w długiej podróży przez niesławne Koluszki ;)
Skrzydełka wydawały się takie skomplikowane ale dzięki wskazówkom mojej mentorki frywolitkowej Klimju ,(paperafterhours.blogspot.com)  poszło całkiem sprawnie.

I chyba na pewno do nich wrócę!
Tym razem z cieńszymi niteczkami :)





a że z lekkością piórka skrzydła wiele wspólnego mają 
to pozwolę sobie dołączyć do zabawy


 


***

Czy wam to przesilenie zimowo-wiosenne również się daje we znaki?
Nie nadążam żonglować między zimowymi botami a sandałami. No cholery idzie dostać!



5 kwietnia 2019

Co ja robię w Koluszkach?!

czyli podróż do miasta  krasnali.

Otóż, nasze bractwo blogowe  ( Ania, Hania, Danusia, Justynka, Ela, Ola, Marysia) kolejne już spotkanie,  tym razem na południu Polski uskutecznić postanowiło. 

Z  rana radośnie zasiadłyśmy z Justynką w szybkomknącym pociągu, z naszymi robótkami radośnie się rozłożywszy ... i już w Łodzi nasza  radosna podróż  się zakończyła... awarią!
Bo "ciężka maszyna zziajana zdyszana..." wzięła i zdechła na zapomnianej przez wszystkich maleńkiej stacyjce stanąwszy.

Opisać tego co się później działo nie sposób!
Istny festiwal dezinformacji i braku kompetencji  PKP pośród bezwładnie biegającego tłumu
o mało nas o zawał nie przyprawił ( kilka razy) szczególnie, że stację dalej czekała na nas równie zdenerwowana Ela.


 W każdym bądź razie, kiedy my jeździłyśmy bez sensu po Łodzi kolejnymi pociągami i zwiedzały kolejne stacje usiłując po drodze  Elę przejąć,  w międzyczasie nasz szybkomknący pociąg został naprawiony i "zziajany, zdyszany..." pomknął ku swemu przeznaczeniu (bez nas oczywiście )  a my wylądowałyśmy w Koluszkach...


Jedyny plus w tej całej historii jest taki, że z tych Koluszek nieszczęsnych  jechałyśmy 1-szą klasą,
ale to  tylko dlatego, że byłyśmy nieugięte w rozmowie z kierownikiem pociągu, który nam na
5-cio godzinną podróż początkowo jedynie podłogę w korytarzu  oferował.

***
 Miasto krasnali  wiosenną pogodą nas powitało co trochę skołatane nerwy ukoiło
 a radosne powitanie z niecierpliwie oczekującymi na dworcu koleżankami
resztki  "chmur" z głowy przegoniło!


***
Po czy gromadnie udałyśmy się do apartamentów gdzie  oczywiście najważniejszym i nieodzownym elementem każdego naszego blogowego spotkania jest 
stół!

Tu się wszystko dzieje! :)  Warsztatom nie było końca! 

A co się działo to skrupulatnie wyliczyła Ania:

** Urodziny Danusi
** Prezenty od Wszystkich dla Wszystkich 
** Warsztaty z haftu krzyżykowego pod czujnym okiem Marysi
** Warsztaty z techniki pergamano pod czujnym okiem Eli
** Warsztaty szydełkowe pod czujnym okiem Justynki

** Warsztaty z quillingu pod czujnym okiem naszego gościa specjalnego  - Mistrzyni quillingu w Polsce 




Ale też i nocny spacer  trzeba było uskutecznić  bo miasto studentów nigdy nie zasypia




Ostrów Tumski nocą zobaczyć i ciekawych historii o tym miejscu od przemiłego tubylca wysłuchać


 Panoramę Racławicką  koniecznie zanawiedzić 
z krasnalami koniecznie się przywitać

rejsem po Odrze się podelektować 

,

Niestety kiedy jest przyjemnie czas wartko płynie, więc

Obowiązkowy "rozchodniaczek" na koniec

Spacer po rynku


i dworcowe rozstania

 

w niecierpliwym oczekiwaniu na kolejne spotkanie, pozostając 


 a to za 200 dni dopiero! Oj będzie się dłużyć...


***
 Postscriptum

Tych pozytywnych fluidów i emocji towarzyszących naszym kolejnym blogowym spotkaniom słowami opisać  się nie daje. 
Tyle osób, tak różnych, zjednoczonych pod wspólną egidą...
Patrzę na tę naszą "Grupę pod Wezwaniem" i myślę sobie, że jest jeszcze nadzieja dla tego świata  :)



Postscriptum 2

Specjalne podziękowania dla Oli (córci naszej Anulki), która mieszka we Wrocławiu, będąc z miastem zaznajomiona uprzejmie za przewodnika nam robiła i grupę przez cały weekend pilotowała.
A jeszcze specjalnie na nasze spotkanie pyszne ciasto upiekła.


1 kwietnia 2019

Prima Aprilis

czyli Dzień frywolitki

To podobno dzisiaj :)

Więc, tadam! Oto ona w całej okazałości.








13 marca 2019

Jajecznica

z trzech jaj

"Domowe Przedszkole" przygotowało
specjalnie na Anulkową zabawę :)

czyli marcowe warsztaty z sąsiadką Justynką

Z zarządzonej palety wybrałam zielony , niebieski i żółty.
Smacznego! ;)





nasze rodzinne powarsztatowe  zdjęcie,





a w tzw "międzyczasie"....
(czyli zazwyczaj to godzina ukradziona z puli snu  albo godzina w komunikacji miejskiej)
dłubie się coś, powoli...


np takie koty ...    (ukradzione z puli snu)



albo taka koroneczka  ( w busie supłane)



 Przy jej okazji odbyła się ciekawa rozmowa ze współpasażerką.
Zainteresowana zapytała czy to technika  koronczarska, czy to trudne, pewnie pracochłonne i czy sprzedawalne.
Pogadałyśmy sympatycznie chwilę i rozmowę skonstatowałam, że to w sumie taki mój sposób
na  odstresowanie, bo tu liczyć trzeba, więc nie ma miejsca dla "gonitwy myśli"
- " To  jak różaniec" - usłyszałam

Ciekawe....już drugi raz słyszę to porównanie frywolitki do różańca....

To idę trochę ten mój "różaniec" rozsupłać...bo coś mi się potentegowałało...;)
Trzeba będzie na koncie snu debet zrobić...

4 marca 2019

dla Gentelmana

bardzo zacnego
na zacny jubileusz

Fajne papiery w zasadzie robią całą robotę :)




inspiracja dla "I like challenges"


18 lutego 2019

Flora

czyli Domowe Przedszkole

bo taka nazwa coraz częściej pada gdy umawiamy się z sąsiadką Justynką na nasze domowe warsztaty kartkowe.

Ostatnio "pokręciłyśmy" trochę.
A że piątkowy wieczór sprzyja, dłuższemu "posiedzeniu" to i nasze prace praktycznie wykończyłyśmy, co przy niesamowicie pracochłonnym quilingu nie jest takie oczywiste,
żeby w jeden wieczór z pracą finiszować.

Mam nadzieję, że nasza mentorka tej techniki Elizaart będzie z nas dumna :)






i zdjęcie "rodzinne" narcyze Justynki i moje żonkile
no i rower!
ale o rowerze...to tu ;)





Kwiatki robione z myślą o zabawie u naszej Ani










27 stycznia 2019

Kocham frywolitkę II

czyli   SYMFONIA BIELI - BIŻUTERIA




czyli coś specjalnie dla Anulki, która od niedawna inspiruje na blogu DIY
i zachęciła mnie do wspólnej zabawy. 

A ponieważ Ani się nie domawia .... :)   
to taką frywolną zawieszkę przygotowałam 
na wyzwanie  




18 stycznia 2019

Fauna

czyli kurczaczek...
No dobra... ptaszek , który udaje kurczaczka.
Ale przyznajcie, udaje całkiem zacnie ;)


Kolejna edycja "Domowego Przedszkola" z sąsiadką Justynką , czyli nasze sąsiedzkie warsztaty kartkowe , odbyły się pod egidą akwareli, pasteli, masek, embossingu, gesso i brudnych rąk.
Bo przy tej technice nie da się mieć czystych rąk ani ubrania, jeśli niebacznie nie założy się fartuszka do tej zabawy.
Justynka już o tym wie! ;D
Na szczęście akwarele okazują się być stosunkowo łatwe do sprania.

Zrobiłyśmy parę background-ów z maskami i przy okazji popełniłyśmy kartkę na Anulkowe wyzwanie
Poniżej zdjęcie rodzinne naszego wspólnego urobku :)


i zdjęcie rodzinne naszych "bliźniaków"

Ania,  postawiła paletę kolorów i zarządziła w wymaganiach przedstawiciela fauny.
Obrałyśmy z Justynką zielony-brązowy-żółty, jako kolory najbardziej sympatyzujące z Wielkanocą.
I posadziłyśmy ptaszka, który ma robić za kurczaczka.
Powinno być jeszcze Wesołego Alleluja... ale gdzieś umknęło...



  no to idziemy do Ani:





BTW...
zaręczam , że kolejne warstwy są bardzo równiutkie! Akwarelowy background ma powywijane brzegi, przez co wygląda na zdjęciu jakby był nierówny....też mnie ten efekt płaskości na zdjęciach irytuje!    Ale na żywo w 3D  wygląda to super.

11 stycznia 2019

Kochamy frywolitkę!

Oczywiście, że tak!
Choć mam wrażenie,  że to nadal jeszcze nieodwzajemniona miłość...
Ale się staram ;D

Po wieczornych domowych konsultacjach  z Justynką, moją frywolną mentorką ;)
zaczęła mozolnie powstawać taka seria:


Nie myślcie, że wszystko szło tak pięknie, parę zaczętych robótek wywaliłam zanim ogarnęłam technikę. Jak to mówi klasyk, trzeba zmarnować kilometry nitek zanim  się dojdzie do wprawy...

Justynce dziękuję za konsultacje frywolne oraz zawieszkę i igłę do misternego nizania tych maleńkich koraliczków :).    A Reni nieustająco za motywację.