29 września 2019

Paseczki

czyli deseczki
Bo deseczki to takie paseczki...  w sumie

czyli kota doprowadza mnie do szału!
Nie mogę spokojnie usiąść do komputera bo z szybkością światła pakuje mi się na kolana i żadne tłumaczenia i mówienie "nie" nie skutkuje...
Może ja za mało asertywna jestem?
Za to kota... aż za bardzo ;)


Do rzeczy, czyli do tych paseczków.
Bo takowe zaordynowała Ania we wrześniowej odsłonie swojej zabawy.
No to u mnie deseczki :)




Z palety:szarości udające sreberko z odrobiną niezbędnej na taką piękną okazję czerwieni. 
Zaburzyłam Ani niniejszym statystyki, bo na zabawę zgłoszono 30 prac,  tyle dni ma wrzesień.
Moja będzie 31-sza ;-P




i kolażyk dla Ani, nie zapomniałam ;)


***

a  Czerwone Wierchy czekają...


***

pozdrawiam słonecznikowo!
znaczy...słonecznie ;)

ostatni z mojego RODos...

22 września 2019

Czarna dziura!

czyli wiem gdzie zniknął wolny czas...
bo podobno co do czarnej dziury wpada to już z niej nie wypada...

I to jest odpowiedź na zadawane notorycznie ostatnimi czasy pytanie.
Ludzie pytają...to odpowiadam! ;)

Mam też jeszcze jedną tezę: lato jest stanowczo za krótkie!

Moja czarna dziura ma postać działki na RODos.
Na szczęście akurat ta "dziura" ma drugą przyjemną stronę. Właśnie taką:




 To lato było niezwykle pracowite dla mnie również w innych aspektach. 
Duże zmiany w pracy...nowy zakres obowiązków i nowe wyzwania...ostatnio wracam z pracy masakrycznie zmęczona :(

Ale pomiędzy tym wszystkim znajdowałam chwilę (a  raczej kradłam ze snu cenne godziny)  na kartkowanie i frywolitkowanie.

     Wzięłam udział w pięknej czapeczkowej akcji mojej sąsiadki zza miedzy i naszej blogowej koleżanki KlimJuu, która jadąc do równikowej Afryki, chciała ogrzać główki kilku marznącym Pigmejom.
Akcja odbiła się w naszym blogowym środowisku  tak szerokim echem, że Justynka zabrała do Afryki ogromną torbę czapeczek i kocyków (   286 czapeczek i 53 kocyki) wykonanych przez nasze blogowe koleżanki.

To niesamowite widzieć swoją czapeczkę na głowie małego Pigmeja, mieszkającego gdzieś w środku Czarnego Lądu! :). Aż żałuję, że robiłam ich tak mało!




coś tam w drodze do pracy się supłało...
uwielbiam ten moment kiedy pół autobusu szuka na podłodze mojego  szydełka! ;D


No i moje ukochane kartki.  O dziwo powstało ich w czasie tego zabieganego lata całkiem sporo! 



No i ( mimo, że tylko na chwilę) wpadłam w moje ukochane Tatry!
Niestety Zawrat nadal na mnie czeka... a byłam tak blisko! 



a teraz gotuję kolejny gar cukinii...

jakiś rosyjski przepis na "ikrę" z cukinii dorwałam i pakuję lato w słoiki.
To idę mieszać bo się lubi przypalać ;)


17 sierpnia 2019

Śpiewająco

postanowiłyśmy wykonać  następne zadanie na zabawę u naszej Anulki.

Oczywiście z wytrychem.
Wytrychem okazała się nasza blogowa koleżanka Ola, która w ramach wakacji nawiedziła stolicę i zadomowiła się u mojej sąsiadki Justynki.
I już wiadomo było jak spędzimy cały weekend! ;)

Więc.... co trzy głowy to nie jedna ....
Zadaną kokardkę znalazłyśmy na ogonie słonia, w myśl słynnej piosenki  https://www.youtube.com/watch?v=6-LrJfXpKV4





gdyby ktoś nie dopatrzył kokardki...;)


 
pozostałe słoniki Justynki i Oli możecie zobaczyć tutaj:  KlimJu

 
 Tą samą techniką popełniłam jeszcze jedną kartkę z kokardką :)
(tutaj w towarzystwie frywolitkowej gwiazdki wykonanej przez Olę) 






Inspiracja słoniowa  z Pinteresta TUTAJ.

Ilość powstałych w  ten weekend robótek przyprawia o zawrót głowy!
Prym wiodła tym razem frywolitka

To głównie dokonania Justynki i Oli
Moja robótka to ta nie dokończona.

Niestety nadal jestem głąbem matematycznym ;)  Zawsze mówiłam moim nauczycielom matematyki, że ja ten mur to mogę zbudować własnymi rękami, niech mi tylko ktoś policzy te cegły!

Ogarnięcie równania matematycznego, które stworzyła Ola do tego "warszawskiego " wzoru kolczyków okazało się być nie lada wyzwaniem! Na szczęście umiejętności rysowania Bozia nie poskąpiła, więc jak już po kolejnych cierpliwych korepetycjach Oli i Justynki  zaświeciła mi lampka, rozrysowałam sobie co i jak  i jakoś poszło :)
Niby równanie matematyczne to tez rodzaj obrazka....ale cyferki niestety do nie nie "mówią"
Z tego powodu nie gram w totka ;p




Dzięki niezwykłej gościnności Justynki, u której zatrzymała się  Ola mogłyśmy po raz kolejny się spotkać i spędzić niezwykły weekend pełen pozytywnych wibracji <3

To dzięki naszym pasjom, którym dajemy upust na naszych blogach, mogłyśmy się poznać i w efekcie spotkać.
Dlatego zawsze powtarzam, że warto mieć hobby.
Jakiekolwiek
Bo to nas łączy  z ludźmi tak samo pozytywnie zakręconymi. A tymi warto się otaczać.
Warto szukać tego co nas łączy.
Ponad podziałami!

Dziewczyny bardzo wam dziękuję za te cudne spotkania ogródkowe.
Podładowałam trochę bateryjki.

Ba! Nawet na tę okoliczność odkurzyłam moje prawo jazdy, i "z drogi śledzie bo Dorota jedzie"! :)))
Bo Justynka wprawdzie blisko mieszka ale komunikacja miejska słabo tam operuje.
Krzywo, bo krzywo ale na podjeździe Justynki bezkolizyjnie zaparkowałam i cała również do domu wróciłam. Nawet parkowanie na moim mikroskopijnym miejscu parkingowym się powiodło idealnie jak pod linijkę! ;))))


***
Tymczasem na naszym RODos
Cudu gospodarczego nie zdziałaliśmy ale wyrosło parę pomidorów i cukinii.
Co jest i tak pewnym cudem właśnie, bo  się okazało, że mamy niezwykle zasadową ziemię, prawie 8!  I zasadniczo wtakiej glebie nic nie ma prawa urosnąć.
Czeka nas żmudna praca ( i wydatki) z zakwaszaniem gleby
.
Całości działki jeszcze długo nie pokażę bo nadal kojarzy się to ze stanem mocno surowym. ;)
Ale intensywnie nad tym pracujemy i może już w przyszłym roku będzie wygospodarowane miejsce na kociołek. Oczywiście w wersji warzywnej. Bo już jakiś czas temu postanowiliśmy nie jeść mięsa.
No dobra.... dla gości zrobimy wyjątek i rzucimy  "wkładkę" do kotła ;)

***

 


31 lipca 2019

Niemało

takowych rozetek wykonawszy

( w czym  jedna z blogowych koleżanek niejakiego uzależnienia się dopatrywuje...;)

jedną z nich, za pewną namową, na wyzwanie porzucić postanowiłam







***

 
inne supładełka powoli powstają w dłużących się godzinach w komunikacji wielkomiejskiej 
a ile zamieszania kiedy połowa busa upadniętego szydełka mi szuka! ;DDD


no i celebrycimy się

( dla nie wtajemniczonych we frywolitkowy slang, 
takie "kołowe" bransoletki celebrytkami nazywamy )

a w międzyczasie coś tam jednak się supła ;)


Hmm...czyli jednak się nie lenię! ;)

29 lipca 2019

Kropeczki

A skoro kropeczki to...biedroneczki.

"Biedroneczki są w kropeczki
I to chwalą sobie,
U motylka plamek kilka
Służy ku ozdobie
W drobne cętki storczyk giętki
Liliowe tuli płatki
Ty mój grzybku też masz łatki
I śliczny kapelusik,
Więc niech wcale cię nie smuci
Ten drobny biały rzucik"

tym tekstem piosenki
( którą przy moim niemałym osłupieniu i zachwycie odśpiewała mi sąsiadka Klimju)
natchnione
zasiadłyśmy przy stole do kolejnych domowych warsztatów przysposabiając się do kolejnego Anulkowego wyzwania kropeczkowego.



Dobry pomysł?
Dobry.
Bo prosty ;)
czyli tym razem wyszły nam prawie CaS-iki 


 Oczywiście z palety : biały -zielony-czerwony




***


No wiem, że mało mnie tu...ale się działo

Działka jak jakie monstrum zielone całkiem mnie pochłonęła domagając się mojej uwagi i czasu.
Cudu gospodarczego nie dokonaliśmy ale parę ogórków będzie ;)    Naprawdę parę.

nawet urosło trochę truskawek z tegorocznych sadzonek  zanim wykończyła je susza
 


długi wyjątkowo w tym roku urlop oderwał mnie od rzeczywistości




ale co najważniejsze ....    zyskałam syna. :))))



 I tym optymistycznym akcentem z "nową drogą"  w tle 
mówię do zobaczenia na blogach :)

Dorota